22 września 2014

O jeden krok za daleko...

Piątkowy temat "Dylematów Wychowania" nie należał do łatwych - rozmawialiśmy głównie o tym dlaczego karzemy dzieci za złe zachowanie? Czy robimy to słusznie? Najważniejsze jednak by robić to mądrze!
Wychowywanie przypomina zabawę w przeciąganie liny - rodzic chce przekonać dziecko do swojej racji, a maluch robi wszystko na przekór. Kiedy dwulatek płacze, krzyczy i tupie nogami to można naprawdę zwariować. Co wtedy robić? Karać czy ustąpić? 

No cóż, nie jesteśmy samotną wyspą na oceanie i każdy z nas, nawet dziecko musi nauczyć się wśród pewnych norm społecznych. Jeśli ustalimy granice pewnych zachowań to cóż, trzeba ich konsekwentnie bronić, a dziecko w naturalny sposób będzie próbowało je przeforsować, zmienić i testować. 

W trudnych sytuacjach warto pamiętać, że najlepiej wziąć głęboki oddech i spokojnie odwołać się do zasad, które ustaliliśmy z dzieckiem wcześniej, przypomnieć mu dlaczego nie podoba nam się jego zachowanie, dać sobie i jemu czas na ochłonięcie.







15 września 2014

Stempelki z jabłka

Na razie pogoda rozpieszcza nas cudownym słońcem i ciepłem, z którego chcemy korzystać jak najwięcej!
Na naszych spotkaniach zawsze jest ciepło i kolorowo! Marta i Agnieszka na każdym spotkaniu przygotowują fantastyczne zabawy dla całych rodzin. Z dobrej zabawy korzystają wszyscy :)

Oprócz piosenek, które dzieci już doskonale znają, każde spotkanie z animatorami, to nowa przygoda! Tym razem dzieciaki były zachwycone, bo robiły stempelki z jabłek! Moczenie paluszków w farbie, zanurzanie w niej połówek jabłka i odbijanie na kartce, to najlepsza atrakcja. Mimo brudnych buziek i rączek, babcie i mamy wcale się nie złościły :) 


Foto: Kasia Skoczylas















Na warsztatach Iwonki, dorośli również ubrudzili palce i ręce - uczyli się jak ozdabiać przedmioty, m. in. pudełka metodą decoupage. Okazało się, że w niektórych drzemią prawdziwe talenty :) Prace będziemy kończyć na następnym spotkaniu z Iwoną, a już dziś zdradzimy Wam, że w grudniu czeka nas prawdziwy wernisaż prac naszych babć i mam!






12 września 2014

Kiedy byliśmy mali...

to cały dzień bawiliśmy się na dworze, mama piekła pyszne ciasto, a potem razem z sąsiadami i kolegami szliśmy na wspólne spacery do parku, czy nad morze. Cały dzień wymyślaliśmy zabawy, zakładając bazy, budując namioty z koców czy gotując z piasku, trawy i kamieni. Nasze mamy w tym czasie plotkowały z sąsiadką lub ciocią, wołały nas na obiad z okna i jakoś nie martwiły się, że wchodzimy na drzewa. płoty i murki. Na wszystko był czas...
 
Rodzice i dziadkowie przynieśli swoje zdjęcia z czasów kiedy fotki pstrykało się aparatem, na kliszy, która mieściła zaledwie 36 zdjęć! Można je było obejrzeć dopiero po wywołaniu i naprawdę 30 lat temu wspólne zdjęcia to był rodzaj luksusu...
 
Ech... zrobiło się dziś sielsko i sentymentalnie na naszej ławeczce, dlaczego dziś współcześni rodzice nie podtrzymują takiego modelu wychowania, czemu kiedyś było inaczej, czy naprawdę mamy az tak mało czasu na wszystko.
 
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, może wy macie na to jakąś receptę?